wtorek, 24 listopada 2015

Simowa rodzinka Lievane

Cześć, czołem, witam wieczorem!
     Tutaj Lievane :D Tak, wiem, rzadko pisze posty, jednak to przez mój laptop, bo na nim, jak już pisałam w zakładce "Sprawy Techniczne", gry chodzą koszmarnie. Ale dzisiaj nie o tym post, nie o moim żaleniu się na laptopa. Jednak o mojej Simowej rodzince ♥ Oczywiście, tak jak pewnie większość osób, zaczęłam od tworzenia sima. Stworzyłam simkę, Paulinę Mostin. Grałam nią bardzo długo aż do 8 poziomu kariery naukowca, co zajęło mi tyle czasu, że musiałam ją odmłodzić, pomimo że gram na najdłuższym dostępnym trybie życia (?). Rozumiecie :P Chciałam zaczekać aż osiągnie 10 poziom kariery, ale uznałam, że to za dużo czasu mi zajmie, a już chciałam grać sobie dwoma simami. Paulinę tworzyłam od zera, jednak męża dla niej pobrałam z galerii. Dam głowę uciąć, że gdzieś miałam zapisane jego imię i nazwisko, ale niestety nie pamiętam. Trochę zwężyłam mu twarz, bo była za szeroka, ale cała reszta została tak jak była w pierwotnej wersji. Nazywa się David, ale nazwisko zmieniłam mu na Mostin, żeby później nie mieć z tym problemu, po ślubie. Jest astronautą (na 2 poziomie), a jego hobby to majsterkowanie. Ich córeczka Chiara urodziła się całkiem nie dawno, bo jakiś simowy tydzień temu, a Davidem gram, chyba dopiero 2 - 3 simowe tygodnie. Paulina chodzi znowu z wielkim "Bombowcem" gdyż znowu oboje spodziewają się dziecka xD
Mam tylko nadzieję, że bliźniaki. Dobra, a teraz coś na temat, domku i reszty.
      Wprowadziłam moją simkę do domku, który jest w Wierzbowej Zatoczce, ten taki obok tego "Magicznego Drzewa". Tylko trochę go rozbudowałam, ale to doszło z czasem, z nową miłością ♥ 

Jako iż moja simka jest, w chwili obecnej już na 9 poziomie kariery naukowca (jest "Szaloną Naukowiec") to postanowiłam jej zrobić tajne laboratorium w podziemiach. Są tam jakieś znaleziska, kosmiczne i nie kosmiczne, jakieś wydruki na ścianach, mikroskop, stół do robienia mikstur i stół do analizowania różnych skałek i roślin.

Salon, pokój główny, jest połączeniem kuchni, jadalni, salonu, przedpokoju i całej reszty. Zauważyłam gdzieś pomysł z kolorowymi krzesłami, który bardzo mi się spodobał, więc uznałam, że w moim "salono-jadali-przedpokoju-kuchni" jest za ponuro, dlatego wypadałoby dodać trochę żywego koloru.

Sypialnia jest za to w moim ulubionym kolorze, takim różowym, pudrowo różowym. Gdzieś tak w rogu stoją także Pauliny dwa wynalazki - Lampa Lewitująca i Ciągłobrotor. Praktycznie tylko stoją i się świecą, ale Lampa Lewitująca naprawdę mi się podoba. 

"Gabinet" (o ile to pomieszczenie można nazwać gabinetem) jest chyba najmniej "używanym" pomieszczeniem w domu. Stoi tam tylko puste biurko z lampką i krzesłem, sztaluga, jakaś szafka i półka na książki. 

Łazienka, jak łazienka - nic dodać nic ująć. Zupełnie zwyczajna, więc nawet nie będę jej opisywać.

Teraz nadszedł czas na piętro. Na korytarzu stoi biurko z komputerem, żeby jakoś zapełniło tą pustą przestrzeń.

Druga łazienka, tym razem trochę większa. Z wanną i kolorowymi światełkami, niebieską toaletą, zlewem i dużym lustrem. 

Pokój pierwszej córeczki, Chiary. Myślę, że będzie ona moją ulubienicą, jest jeszcze malutka, a już ją kocham, jak by była ze mną od zawsze ♥ Różowy, typowo dziewczęcy, oczywiście jak dorośnie, to zobaczymy jaki charakter z niej wyrośnie, dlatego jej pokój z całą pewnością się zmieni. 

I ostatnie pomieszczenie w domu to kolejny pokój, dla kolejnych dzieci. Tym razem zielony, bo myślę, to znaczy mam nadzieję, że urodzą mi się bliźniaczki, ponieważ mam już plany co obie będą kochały robić. Z resztą można się domyślić po kolorze ich łóżek itd. Zobaczymy co wyjdzie, z tego "bombowca" na jednym ze zdjęć :)

Zostało jeszcze do opisania podwórko. Posiadam ogródek, ale nie będę pisać co w nim jest, bo mam zamiar wstawić taki post. Jest tam rakieta, teleskop, jednak nie są na razie wystawione (są w wyposażeniu rodziny), bo był ślub, Całujące się lamy to już tradycja u mnie (wymyśliła to moja dawna przyjaciółka), dlatego też nie mogło ich zabraknąć i  jako jedyna dekoracja ze ślubu zostaną. Tak słodziaśnie wyglądają za tym łukiem weselnym ♥ W takim "zagięciu domku" zrobiłam taki "kwiatowy kącik", a przed nim stoi stolik do szachów. Pewnie zastanawiacie się po co mi przy roślinkach magnetofon, ale był mi potrzebny, bo kiedyś miałam krowokwiaty i tańczyły sobie, gdy leciała muzyka xD 

Zapomniałabym dopisać, że moi simowie mają swoje własne studio fotograficzne. Gdy David się wprowadził to wniósł do rodziny 20,000 $ i postanowiłam za to zbudować im przedsiębiorczość. To, chyba wszystko, dlatego zapraszam do oglądania zdjęć.





                                                                      LABORATORIUM

 

PIERWSZE PIĘTRO/PARTER






                                                                     PODWÓRKO





DOM Z ZEWNĄTRZ









DRUGIE PIĘTRO






Mała Chiara ♥








Moja simka - Paulina ze zbliżającym się dzieckiem w "bombowcu" xD





(bardzo nie korzystnie wyszła na tym zdjęciu, jednak i tak, czy siak, będzie z nią sesja)




Mój sim - David.





A teraz sesja "bombowca".





PODWÓRKO NA ŚLUBIE





CAŁUJĄCE SIĘ LAMY ♥





                               Ślub i głupi sim (gość), który zasłonił ich na zdjęciu :P






WESELNY TORT











 Myślę, że zdjęcia wyszły nie najgorzej :D Do zobaczenia w kolejnym poście ♥
/Lievane

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz