Simowa Księga #2
Cała rodzina po szczęśliwym weekendzie wróciła do domu.
Dziewczynki wspominały i śmiały się na temat sytuacji sobotniej.
- A pamiętasz jak On uciekł?- powiedziła Patrycja
- No ba! -odrzekła Kasia- Ale żeś z tą koleżanką wymyśliła!
Dziewczynki śmiały się i nawet nie postrzegły, że nie ma wśród nich Alicji.
- Pewnie jest na dole u mamy.- powiedziała Pati
Kasia uśmiechnęła się.
Mama zawołała dziewczynki na obiad. Usiadły przy stole, a mama zaczęła pytać się dlaczego Ala nie zeszła na obiad.
- Ale jak to? - martwiąco odpowiedziała Kasia- Nie ma jej tu? U góry też nie!
- Dariusz! - zawołała ojca Klementyna.- Gdzie jest Ala?!
- Nie ma jej tu? Może poszła się pobawić? - odrzekł
- Sama? - równo powiedziały dziewczyny.
- Hmm, no tak. - odrzekł tata.
- Prędko, poszukajmy jej!
Rodzice przeszukali wszystkie place zabaw, oraz pobliskie miejsca, a dziewczynki cały dom.
Niestety zdało się to na nic.
- Zgłośmy to na policję! - błagała mama
- Tak zgłosimy na policję, a potem znajdziemy ją w domu.... - mówi ojciec.
Było już późno. Ala miała wyłączony telefon, nikt nie odpowiadał.
Ala nie mogła zrobić tego celowo gdyż zostawiła swojego pluszaka Maxa. Max jest na Maksa fajny.
Zawsze tak mówiła. Rodzice wieczorem zgłosili sprawę na komisariat policji, obiecali, że coś zrobią (jak to policja,...). Klementyna nie mogła zasnąć. Co zasnęła śniło jej się uprowadzenie Ali, jej śmierć lub inne takie. Tata Ali zasnął po długim czasie. Przed zaśnięciem obiecał Klemie, że uda im się odnaleźć małą Alicję. Jednakże sam nie mógł uwierzyć w to co się dzieje.
Jak sobie pomyślał że jego Słoneczko, jest teraz sama zagubiona boi się, to zbierało mu się na płacz.
Zawsze jednak sobie pomyślał: ''Simy nie płaczą! Muszę być dzielny!''
Pomimo nieprzespanej nocy, Mama wstała wcześnie rano i zrobiła naleśniki- ulubiona potrawa Ali.
- Dzieci chodźcie jeść! - zawołała
- Alo, przyjdź do mnie szybko, Max czeka i ja czekam, wszyscy czekają.
Klemntyna dalej majaczyła.
Po południu, rodzina wybrała się na komendę.
- Dzień dobry, My w sprawie zaginięcia 9-cio letniej dziewczyny Ali Kaliente.
- Witam, niestety nie mamy żadnych informacji i państwa dziecku.
Klementyna nakrzyczała na policjana, rozpłakała się, i wyszła.
- Sama to zbadam. - postanowiła.
Klementyna przeszukała pokój małej. Znalazła tam karteczkę, na której jest napisane wiadomość zaadresowana do Dariusza. Jej szkolne pismo i pognieciona kartka, przeszkadzała jej w odczytaniu. 
- Dariusz! Dariusz! - krzyczała Klema.
- Co się stało?! -odrzekł
- Widziałeś? Ciekawe kiedy to tu zostawiła... O co jej tu chodzi?
- Hm... Nie wiem..
- Mam wrażenie, że ona została porwana.
***
- Cicho bądź smarkaczu! Zakleić ci tą jadaczkę?! Ciesz się że masz tu tak dobrze!
Masz być cicho, albo zapoznasz się z panem garnkiem! zrozumiano?!
***
Dziękuję za uwagę :) Do zobaczenia w kolejnym opowiadaniu!
[Social Media]
/Aide
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz